|
|
|
|
Odznaczenie Ministra Gospodarki Reportaże: - Bali - Cypr - Djerba - Egipt - Grecja - Izrael - Jamajka - Kreta - Majorka - Tunezja - Turcja - Węgry - Włochy |
Wyspy Kanaryjskie - Zatańcz flamenco na Wyspach Szczęśliwych
Wyspy Kanaryjskie
nazywane przez wielu Wyspami Szczęśliwymi leżą na Oceanie Atlantyckim i
oddalone są około 100 km od zachodnich wybrzeży Maroka. Należą do Hiszpanii
i są podzielone na dwie prowincje wschodnią i zachodnią. W ich skład
wchodzą: Teneryfa, Hierro, Gomera, La Palma, Gran Canaria, Lanzarote,
Fuerteventura i sześć wysp mniejszych niezamieszkałych.
Lecąc na Teneryfę ,na
której odbywała się konferencja Polskiej Izby Turystyki Oddziału Śląskiego,
miałam o niej zupełnie inne wyobrażenie. Sądziłam, że zobaczę piękne
piaszczyste plaże podobne do plaż w Netanii w Izraelu, liczyłam na gorące
słońce i ciepłą wodę w oceanie. W grudniowy, mroźny poranek (na warszawskim Okęciu 10 stopni mrozu) wylecieliśmy na Wyspy Kanaryjskie.
Lot odbywał się na
wysokości 10 kilometrów nad poziomem morza, a
Po pięciu godzinach lotu
wylądowaliśmy na lotnisku w Agadirze w Maroku. Tam uzupełniono paliwo i po
czterdziestu minutach przerwy startujemy na Teneryfę. W tym czasie obsługa
samolotu podaje nam kanapki i w niespełna godzinę przygotowujemy się do
lądowania na czymś co z góry wygląda jak hałdy żużlu wyrastające z
błękitnych wód Atlantyku, lądujemy na lotnisku Reina Sofia oddalonego około
20 km od hotelu , w którym mamy być zakwaterowani.
Na lotnisku wspaniałe
powitanie. Śpiewa dla nas regionalna kapela kanaryjska w typowych dla nich
strojach , a każdy z czterdziestoosobowej delegacji dostaje piękne strelicje
ze złotą wstążeczką i napisem w języku polskim „witamy na Teneryfie”.
Udajemy się dalej do klimatyzowanego autokaru, który dowiezie nas do
wyznaczonego hotelu . Jest godzina 14,. temperatura wynosi 26 stopni, słońce
grzeje, wokół
kwitnie piękna roślinność podzwrotnikowa. Są tu wspaniałe i duże palmy
kokosowe i daktylowe, przeróżne rodzaje kaktusów kwitnących na biało i
czerwono, gwiazdy betlejemskie w kolorze różowym, czerwonym , białym,
kolorowe surfinie i pelargonie, wonne kapryfolium i mimozy, różowe
bugenwille i żakarandy. Trochę dziwnie w tej scenerii wygląda nasza grupa w
kozaczkach i ciepłych futrach czy kurtkach na ręku. Takie widoki powodują,
że jest się w krainie szczęścia, zimowe marzenia o pięknych kwitnących
kwiatach, o zrywaniu bananów, cytryn czy pomarańczy prosto z drzewa
urzeczywistniły się w tak krótkim czasie, bo po sześciu godzinach lotu.
Zamieszkaliśmy w hotelu
czterogwiazdkowym w Playa de las Americas. Pokoje duże, dwuosobowe z
telewizorem,
Trudno tu o wolne pokoje
w hotelach. Spotyka się mnóstwo srebrzystowłosych turystów z północnej
Europy, wspaniale spędzających jesień swego życia.
Program pobytu na
Teneryfie jest bardzo ciekawy. Każdy dzień jest znakomicie zagospodarowany.
Po przespanej nocy i zasłużonym odpoczynku udaję się na poranny spacer
sześciokilometrową nadbrzeżną promenadą otoczoną palmami , by zobaczyć
wschód słońca (ok.godz.8oo ). Przypominam, że różnica czasu między Polską a
Teneryfą wynosi jedną godzinę. Spoglądam na ocean, jestem zafascynowana tym
widokiem, fale sięgają do 6 m wysokości. Rozglądam się, gdzie moja wymarzona
plaża. Taką wyimaginowaną plażę owszem spotkałam, ale nie na dzisiejszym
spacerze.
To ,co zobaczyłam, to
żwirowe, czarne i skaliste poszarpane pozostałości skał bazaltowych. Tak
naprawdę to wszystkie wyspy zbudowane są na wulkanach a gdzieniegdzie
występujące piaszczyste
Zachęcam również do
skorzystania z wycieczki statkiem po oceanie. Stateczek ma szklane dno, z
którego podziwiamy wieloryby i delfiny w ich naturalnym środowisku. Te mądre
ssaki już niejednokrotnie uratowały życie człowiekowi. Niektórzy odważni
korzystają z kąpieli w oceanie, a inni marzą, by jak najszybciej wrócić na
brzeg. Kołysanie statku na olbrzymich falach niektórym poopróżniało żołądki,
a inni jeszcze przez trzy dni zarażeni chorobą morską „pływali” na leżaku
przy hotelowym basenie.
Wieczorem w wizytowych,
eleganckich strojach udajemy się do Piramidy Arona „Pasion Espanola”, gdzie
Po drodze zatrzymujemy
się w kierunku Los Gigantes, gdzie z tarasu widokowego oglądamy czarne klify
południowej części wyspy. Dalej udajemy się do Icool de los Vinos – miasta
słynącego z wyrobu wina. Na miejscu odbywa się degustacja wina i słodkich
likierów, a przy okazji kupujemy wino Malwazję, które rozsławiło tutejsze
gleby wulkaniczne.
Za drobną opłatą ( 3 zł)
wchodzimy do kościoła Św.Marka, w którym znajduje się wielki
srebrny krzyż wykonany z
450 kilogramów srebra . W tym renesansowym kościółku wspaniały jest również
sufit i ołtarz wykonany ze srebra. Dziesięć minut od Icool znajduje się
wioska El Tangue i tu w pewnym momencie czuję się jak na tunezyjskiej
Saharze. Właściciele dromaderów proponują mi przejażdżkę na wielbłądzie.
Przebieram się w strój arabski i siadam na wielbłąda, z grzbietu którego
podziwiam wyspy. Nie mogę nadziwić się widokom pięknej podzwrotnikowej
roślinności, po drodze zrywam banana z drzewa a i opuncji jest wszędzie
pełno ( należy uważać, żeby się nie pokłuć przy zrywaniu, najlepiej zrobić
to w grubych rękawicach).
Ostatnim miejscem na
naszej trasie jest Las Caletillas – ośrodek religijny. Tutaj woda wyrzuciła
na brzeg figurkę Maryi Dziewicy i dla upamiętnienia tego wydarzenia
wybudowano bazylikę, w której mieści się kopia cudownej figurki. Co roku w
Święto Maryjne tj. 15 sierpnia przybywają tu pielgrzymi ze wszystkich
zamieszkałych wysp by oddać cześć świętej patronce.
Kolejny dzień to wyprawa
na najwyższy szczyt Hiszpanii – Teide. To wygasły wulkan, którego
stożek pokryty śniegiem jest widoczny prawie z każdego miejsca wyspy.
Przejeżdżamy przez Park Narodowy Las Canadas. Zbocza gór porastają wysokie
sosny kanaryjskie.
Następuje tu zjawisko chmuroopadów. Chmury zatrzymują się na igliwiu i
skraplając się tworzą strumyczki spływające do dolin i zasilające uprawy.
Wjeżdżamy jeszcze dalej
w górę. Pogoda pochmurna, mglista, deszczowo, widoczność bardzo słaba,
osiągamy wysokość 2200 m a dalej prawie na sam szczyt można dojechać kolejką
linową w ciągu ośmiu minut za dodatkową opłatą 70 zł. Jesteśmy zmarznięci i
przemoknięci. Różnica temperatur jest dość znaczna. ( Wiadomo, że co 100 m w
górę temperatura obniża się o 0,6 st.C.)
Wracamy do hotelu.
Dzisiejsza kolacja jest niezwykła, przygotowana specjalnie dla naszej grupy
na tarasie widokowym. Przygrywa nam zespół folklorystyczny wykonujący typową
kanaryjską muzykę. Choć większość pieśni ludowych pochodzi z tradycji
hiszpańskiej lub z pradawnej kultury są i takie, które jednoznacznie kojarzą
się z muzyką południowoamerykańską. Słyszymy tutaj bolera, tanga, fandangi i
muzykę o podobnych rytmach. A to wszystko grane jest na gitarze, bębnie lub
flecie.
Podziwiamy stroje i
zdolności muzyczne artystów. Czas szybko mija. Konferencja dobiega końca.
Wylatujemy z Teneryfy do Agadiru w Maroku. Tu znowu godzinny postój, podczas
którego jesteśmy przyjmowani w restauracji lotniskowej przez tutejsze władze
turystyczne. Czekają na nas słodkie ciasteczka, różne drinki i oczywiście
wspaniale zaparzona herbata miętowa, którą Arabowie reklamują najczęściej
słowami: „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny i moja herbata
miętowa”.
Na lotnisku oglądamy
również piętnastominutowy film reklamujący Maroko, a po jego zakończeniu
jesteśmy zaproszeni na następną konferencję turystyczną do tego kraju.
Większość grupy przyjęła
zaproszenie.
Szczęśliwi, zadowoleni,
pełni wrażeń lądujemy na oblodzonym lotnisku Okęcie w Warszawie. „Szczęście
odchodząc nie patrzy za nami, za to my ciągle za nim spoglądamy”. W konferencji uczestniczyli i wspomnienia opisali Krystyna i Wiesław Urbańczykowie.
|
|
P.P.H.U. "Duet" ul. Sienkiewicza 36a, 42-583 Bobrowniki, tel./fax (+48 032) 2874100, tel. kom. 0-601-416409 |
|